sobota, 3 maja 2008
piątek, 2 maja 2008
españa, ciąg dalszy
ostatnio mam wyjątkowego pecha do spotykania ciekawych ludzi tylko w momentach, gdy nie mam przy sobie aparatu. a są to momenty dość rzadkie.



tak więc będzię coś innego dziś, kolejne z hiszpanii, ale mniej pasujące do konwencji.
znalazłam pana z 'krzykiem' na nodze:
zdjęcie dość marne, ale i tak czołgałam sie po podłodze żeby było lepiej widać. obok niezwykle gustowne spodenki z napisem 'barbie'
a tak wygląda typowe piętnaście dowolnych hiszpanek:
przepis: rurki, kolorowa bluzka, plecak z roxy, a jak cię nie stać, to jakikolwiek, byle w tym kroju i wzorzyście kolorowy, koniecznie na maksymalnie wydłużonych paskach, żeby wisiał na wysokości pupy. bo ponoć tak wygodniej. jeszcze okulary: czarne/białe/czerwone, prostokątne, plastikowe, nóżki(zauszniki?) trójkątne.
jednak plecaki roxy to najbardziej charakterystyczna rzecz. ten udawało mi się spotykać w liczbie 12 egzemplarzy w zasięgu wzroku:
no cóż, tendencja odwrotna niż u nas. być takim jak reszta zamiast wyróżniać się. wolę mój zacofany kraj:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

