tak więc będzię coś innego dziś, kolejne z hiszpanii, ale mniej pasujące do konwencji.
znalazłam pana z 'krzykiem' na nodze:
zdjęcie dość marne, ale i tak czołgałam sie po podłodze żeby było lepiej widać. obok niezwykle gustowne spodenki z napisem 'barbie'
a tak wygląda typowe piętnaście dowolnych hiszpanek:
przepis: rurki, kolorowa bluzka, plecak z roxy, a jak cię nie stać, to jakikolwiek, byle w tym kroju i wzorzyście kolorowy, koniecznie na maksymalnie wydłużonych paskach, żeby wisiał na wysokości pupy. bo ponoć tak wygodniej. jeszcze okulary: czarne/białe/czerwone, prostokątne, plastikowe, nóżki(zauszniki?) trójkątne.
jednak plecaki roxy to najbardziej charakterystyczna rzecz. ten udawało mi się spotykać w liczbie 12 egzemplarzy w zasięgu wzroku:
no cóż, tendencja odwrotna niż u nas. być takim jak reszta zamiast wyróżniać się. wolę mój zacofany kraj:)


2 komentarze:
jea. skąd ja to znam, nathalie ? w bretagne we francji podobna mode zauwazylam wsrod (nazwijmy to) grona dziewczątek. hm, dziwne dziwne
boze czescxDDD ja tez mieszkam w hiszpaniii i mma takie same poglady na to wszystko co tyxDDd po prostu to taki brak wlasnego styluuxDDD
Prześlij komentarz